Astrofotografia to nie zwykłe naciskanie spustu migawki. To często bezsenne noce spędzone na mrozie, wielogodzinne śledzenie ruchu gwiazd i praca ze specjalnie zmodyfikowanym sprzętem, który potrafi wyłuskać z kosmicznej otchłani delikatne barwy mgławic i majestatyczne ramiona Drogi Mlecznej. To sztuka wymagająca cierpliwości jubilera i precyzji naukowca, w której jeden fałszywy ruch może zniweczyć całe noce pracy.
Efekty tej niezwykłej pasji można podziwiać od wczoraj w holu Teatru Robotniczego. Wernisaż prac Patrycji Zawadowicz, który odbył się 9 października, przeniósł przybyłych w podróż daleko poza ziemską atmosferę. Wystawa to rzadka okazja, by zobaczyć kosmos uchwycony okiem lokalnej artystki, która udowadnia, że wielkie wszechświatowe tajemnice są bliżej, niż nam się wydaje.

Napisz komentarz
Komentarze