Dla wielu osób dystans dzielący Gdynię od Półwyspu Helskiego to trasa na rejs statkiem lub podróż samochodem dookoła zatoki. Konrad Potocki postanowił pokonać ten odcinek o własnych siłach, mierząc się z żywiołem Bałtyku. Całe przedsięwzięcie odbyło się pod patronatem i we współpracy z fundacją Baltic Sea Beast, która czuwa nad bezpieczeństwem oraz oficjalnym przebiegiem tego typu ekstremalnych prób pływackich.
Doskonały początek i załamanie pogody
Start przeprawy zapowiadał się obiecująco. Pierwsze 5 kilometrów pieszyczanin pokonał w znakomitym tempie – zajęło mu to zaledwie 1 godzinę i 56 minut (średnia prędkość wynosiła około 2,5 km/h).
Im dalej od brzegu, tym Zatoka Gdańska stawała się jednak bardziej wymagająca. W dalszej części trasy warunki pogodowe uległy gwałtownemu pogorszeniu. Porywisty wiatr oraz silna boczna fala zaczęły znacząco spychać pływaka i wybijać go z rytmu, co drastycznie obniżyło tempo i wymagało ogromnych nakładów sił.

Żelazne reguły: ani chwili na łodzi
Przeprawa odbywała się według surowych zasad pływania na wodach otwartych (open water). Pływak przez cały czas trwania próby nie miał prawa nawet na ułamek sekundy dotknąć burty łodzi asekuracyjnej ani żadnej osoby z załogi.
Rygor ten dotyczył również posiłków. Regeneracja i uzupełnianie kalorii odbywały się wyłącznie w wodzie – napoje i wysokoenergetyczne przekąski były podawane na specjalnym wysięgniku z pokładu jednostki towarzyszącej. Konrad musiał posilać się, stale utrzymując się na powierzchni falującego morza.
Meta po blisko 10 godzinach
Mimo narastającego kryzysu, chłodu i walki z żywiołem, determinacja wzięła górę. Po 9 godzinach i 39 minutach nieprzerwanego pływania Konrad Potocki postawił stopę na helskim brzegu, osiągając upragniony cel.

Na sukces złożyła się nie tylko żelazna kondycja sportowca, ale i praca załogi asekuracyjnej. Z pokładu łodzi Konrada niestrudzenie wspierali: narzeczona Weronika, sternik Marcel oraz oficjalny obserwator z ramienia fundacji „Baltic Sea Beast”, Aleksandra Kabelis.
Wzór dla młodzieży i plany na rekord Polski
Na co dzień Konrad Potocki uczy dzieci w Szkole Podstawowej nr 1 im. Pieszyckiej Rycerskości w Pieszycach oraz trenuje adeptów sztuk walki w pieszyckiej sekcji klubu SKT Tiger. Jak sam podkreśla, jego sportowe pasje mają być przede wszystkim autentycznym przykładem i inspiracją dla młodego pokolenia – dowodem na to, że bariery istnieją głównie w naszych głowach, a konsekwencją i ciężką pracą można realizować nawet najbardziej śmiałe marzenia.
Zdobycie Helu wpław to jednak dopiero preludium. Pieszyczanin ma już w głowie kolejny, pionierski projekt. W przyszłym roku planuje jako pierwszy człowiek w historii przepłynąć wpław Jeziorak – najdłuższe jezioro w Polsce – i to w obie strony!
Serdecznie gratulujemy panu Konradowi niezłomnego ducha i trzymamy kciuki za kolejne sportowe wyzwania!



Napisz komentarz
Komentarze