Szpital oczami małych pacjentów
Pobyt w szpitalu może być dla dziecka trudnym doświadczeniem. Chodzi nie tylko o chorobę, badania czy zabiegi, ale też o nagłą zmianę codzienności. Dziecko musi dostosować się do rytmu oddziału, ma mniej swobody, a jego dzień zaczynają wyznaczać zabiegi, posiłki i wizyty personelu.
Badania pokazują, że stres podczas hospitalizacji może wiązać się m.in. z bólem, niepewnością i oderwaniem od zwykłego życia. Pomaga natomiast obecność bliskich oraz zajęcia, które pozwalają choć na chwilę skupić uwagę na czymś innym niż leczenie.
Podobną rolę odgrywa otoczenie. Dlatego na oddziałach dziecięcych coraz częściej zwraca się uwagę na miejsca do zabawy, obecność rodzica, naturalne światło czy kontakt z zielenią. Dzięki temu szpital może być nie tylko miejscem leczenia, ale też przestrzenią bardziej przyjazną dziecku i jego potrzebom.
Co daje dzieciom kontakt z naturą?
Wyjście do ogrodu czy nawet możliwość popatrzenia na zieleń może być dla dziecka miłą odmianą od szpitalnej sali. To chwila poza otoczeniem pełnym aparatury, sztucznego światła i odgłosów urządzeń.
Kontakt z naturą może sprzyjać lepszemu samopoczuciu dzieci. Nie oznacza to oczywiście, że zieleń jest formą leczenia. Może jednak pomagać w odpoczynku i zabawie.
Pokazuje to m.in. badanie przeprowadzone na oddziale pediatrycznym dużego szpitala w północnej Tajlandii. Wzięło w nim udział 17 hospitalizowanych dzieci w wieku od 4 do 13 lat, które mogły korzystać z tzw. Fairy Garden, czyli ogrodu znajdującego się tuż przy oddziałach dziecięcych. Były tam m.in. kolorowe rośliny i kwiaty, ścieżki, huśtawki, altana, mostek oraz miejsca, w których dzieci mogły bawić się albo spędzać czas z rodzicami. Badacze rozmawiali z dziećmi, obserwowali je i analizowali wykonane przez nie rysunki. W ich wypowiedziach i pracach często pojawiały się zabawa, radość, wyobraźnia oraz skojarzenia z domem i rodziną. Ogród był więc dla dzieci miejscem, które pozwalało choć na chwilę oderwać się od typowo szpitalnego otoczenia.
Ogród to nie tylko rośliny. To także przestrzeń do bycia dzieckiem
Dla dorosłego ogród przy szpitalu może wyglądać po prostu jak estetyczny dodatek. Dla dziecka może być jednak miejscem, w którym można przejść kilka kroków, obejrzeć kwiaty, posiedzieć z rodzicem czy pobawić się (jeśli pozwala na to stan zdrowia).
Podczas długiego leczenia dziecko bardzo łatwo zaczyna funkcjonować przede wszystkim jako pacjent. Tymczasem nadal potrzebuje:
-
ruchu dostosowanego do swoich możliwości,
-
zabawy,
-
kontaktu z bliskimi,
-
ciekawych zajęć i nowych bodźców,
-
możliwości decydowania o tym, czym chce się w danym momencie zająć.
Ogród może też być miejscem spokojnego spędzenia czasu z rodzicem poza salą. Rozmowa na ławce, obserwowanie przyrody czy wspólna zabawa pozwalają choć na chwilę oderwać się od badań, zabiegów i wszystkiego, co kojarzy się z ponurym oddziałem.
Czym jest ogród sensoryczny i co może dawać dziecku?
Ogród sensoryczny to specjalnie zaprojektowana przestrzeń, która ma angażować różne zmysły. Nie tylko wzrok, ale też słuch, węch, dotyk, a czasem również równowagę i czucie podłoża. Dlatego znajdują się w nim nie tylko rośliny, ale też różne faktury, zapachy, dźwięki czy elementy, które można dotknąć albo po których można przejść.
Dziecko może więc nie tylko oglądać kwiaty i zieleń, ale też:
-
wąchać rośliny,
-
dotykać liści i innych powierzchni,
-
słuchać szumu wody lub odgłosów przyrody,
-
obserwować owady,
-
przechodzić po różnych rodzajach podłoża,
-
odkrywać kolejne elementy ogrodu.
Taka przestrzeń może być ciekawsza i bardziej angażująca niż zwykły ogród.
Zielona przestrzeń może zmieniać codzienność dziecięcego oddziału
Takie miejsca powstają również przy polskich oddziałach pediatrycznych. Jednym z przykładów jest projekt zrealizowany przy oddziale onkologii i hematologii dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala w Krakowie, gdzie Fundacja Urtica Dzieciom wraz z wolontariuszami zagospodarowała przyszpitalny dziedziniec jako ogród sensoryczny. W przestrzeni znalazły się m.in. rabaty z roślinami, miejsca do siedzenia, elementy zabawowe, lustro wodne i most sensoryczny. Przy projektowaniu uwzględniono również potrzeby dzieci z niepełnosprawnościami. Dzięki temu teren bezpośrednio przy oddziale może służyć nie tylko jako zielone otoczenie budynku, lecz także jako miejsce odpoczynku, zabawy i wspólnego spędzania czasu z bliskimi.
Ogród jako miejsce hortiterapii
Ogród sensoryczny może też służyć do prowadzenia hortiterapii, czyli zajęć z wykorzystaniem roślin i prostych prac ogrodniczych. Dzieci mogą samodzielnie lub z pomocą opiekuna podlewać, sadzić i pielęgnować zieleń. Taka forma wsparcia może uzupełniać rehabilitację i pomoc psychologiczną. W planach Fundacji Urtica Dzieciom są właśnie zajęcia z wykwalifikowanym hortiterapeutą w krakowskim ogrodzie.
Natura w zasięgu wzroku dziecka
Nie każde dziecko może wyjść z oddziału. Stan zdrowia, trwające leczenie, ryzyko infekcji lub zalecenia personelu mogą ograniczać możliwość korzystania z przestrzeni zewnętrznych.
Czasem, wystarczy widok drzew za oknem, dostęp do naturalnego światła, roślinny motyw w sali czy dźwięki przyrody. Takie elementy mogą sprawić, że szpitalne otoczenie staje się spokojniejsze i mniej surowe. Dziecku może być wtedy łatwiej oderwać uwagę od tego, co dzieje się na oddziale.
Czy w szpitalu jest miejsce na dzieciństwo?
Najważniejszym zadaniem szpitala jest skuteczne i bezpieczne leczenie. Nie oznacza to jednak, że przestrzeń wokół dziecka jest bez znaczenia. Szczególnie podczas wielotygodniowej lub powtarzającej się hospitalizacji otoczenie staje się częścią jego codzienności.
Kontakt z zielenią nie jest lekarstwem i nie powinien być tak przedstawiany. Może natomiast pomóc stworzyć warunki, w których dziecko ma możliwość odpoczynku, zabawy i pobycia z rodziną. Czasem właśnie takie pozornie drobne elementy pozwalają przypomnieć, że za słowem„pacjent” cały czas kryje się przede wszystkim dziecko.