W wyprawie brało udział sześć osób, w tym przyjaciółka Jakuba, Vicky. Ekipa sprawnie pokonywała kolejne etapy, aklimatyzując się i odpoczywając w trzech obozach wysokogórskich. Choć pogoda przez większość czasu sprzyjała, w dniu planowanego ataku na szczyt w górnych partiach Pamiru zerwał się porywisty, niezwykle silny wiatr.

Mimo świetnego przygotowania całego zespołu, trudne warunki sprawiły, że na ostateczny krok zdecydował się wyłącznie 31-letni Kłodzczanin. Kuba ruszył w górę z minimalnym ekwipunkiem – zabrał jedynie posiłek liofilizowany, kisiel, dwa żele energetyczne oraz małą kuchenkę gazową do topienia śniegu. Determinacja i doświadczenie opłaciły się. Po wycieńczającym, 20-godzinnym ataku szczytowym, zmęczony, ale szczęśliwy alpinista powrócił do namiotu o godzinie 22:30.
Jakub Cieloch od lat konsekwentnie realizuje swoje pasje. Podczas urlopów w kraju zdobywa Koronę Gór Polski, ma też na koncie komplet najważniejszych szczytów Irlandii. Przed wejściem na Pik Lenina stanął już na Kilimandżaro (najwyższym szczycie Afryki) oraz Aconcagui (najwyższym szczycie Ameryki Południowej). Co ciekawe, pasję do wysokości łączy z podwodną eksploracją – podobnie jak jego ojciec, od lat intensywnie nurkuje.
Ambitny 31-latek nie zamierza na tym poprzestawać. W jego głowie już rodzą się plany wyprawy na jeden z ośmiotysięczników.

Serdecznie gratulujemy gigantycznego sukcesu i trzymamy kciuki za kolejne ambitne cele!
fotografie:

Napisz komentarz
Komentarze