To nie będzie pojedynczy protest ani symboliczny gest. Tego samego dnia, o tej samej godzinie, osoby działające na rzecz zwierząt, opiekunki i opiekunowie, wolontariusze, organizacje społeczne oraz mieszkańcy wyjdą na ulice w Białymstoku, Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Warszawie, Wrocławiu i Zielonej Górze.
Protest jest odpowiedzią na wieloletni brak skutecznych działań państwa i samorządów wobec bezdomności zwierząt, patologii w części schronisk, niekontrolowanego rozmnażania psów i kotów, porzuceń, pseudohodowli oraz bezkarności sprawców przemocy wobec zwierząt.
„Obecny model ochrony zwierząt od lat koncentruje się na gromadzeniu zwierząt w schroniskach, a nie na usuwaniu przyczyn bezdomności. Siły i środki zostały skoncentowane na walkę ze skutkami zamiast na walkę z przyczynami problemu. Efektem są rosnące koszty, stale utrzymująca się skala bezdomności oraz liczne zjawiska patologiczne: adopcje donikąd, znikanie zwierząt, niewydolny nadzór i system, który bardziej zarządza skutkami niż im zapobiega” - mówi Beata Krupianik, założycielka i prezeska Fundacji Karuna-Ludzie dla Zwierząt.
Według danych przywoływanych w analizach dotyczących bezdomności zwierząt[1], w 2024 roku gminy zajęły się ponad 61 tysiącami nowych bezdomnych psów, a koszt poniesiony z publicznych pieniędzy wyniósł ponad 391 mln złotych. Rok wcześniej było to ponad 66 tysięcy psów i ponad 335 mln złotych. Oznacza to, że mimo spadku oficjalnej liczby nowych bezdomnych psów, koszty systemu dramatycznie rosną.
Najwyższa Izba Kontroli również wskazywała, że gminy koncentrują się przede wszystkim na wyłapywaniu zwierząt i utrzymywaniu ich w schroniskach, a nie na działaniach profilaktycznych. Tymczasem to właśnie kastracja, sterylizacja, znakowanie zwierząt i skuteczna identyfikacja opiekunów są narzędziami, które mogą ograniczyć skalę bezdomności u źródła.
„9 maja wychodzimy na ulice, bo mamy dość systemu, który od lat pozwala zwierzętom znikać w schroniskach, umierać w zapomnieniu albo rodzić kolejne niechciane mioty. Mamy dość płacenia publicznymi pieniędzmi za skutki problemu, któremu można zapobiegać. Bezdomność zwierząt nie bierze się znikąd. To efekt konkretnych zaniedbań: braku powszechnej, dobrowolnej i bezpłatnej kastracji oraz sterylizacji, obowiązkowego czipowania wszystkich psów i kotów czy odpowiedzialności za rozmnażanie i porzucanie zwierząt. Dopóki państwo będzie udawało, że wystarczy odłowić psa albo kota i przekazać go dalej, dalej będziemy mieli ten sam problem, tylko coraz droższy i coraz bardziej dramatyczny” - podkreśla Beata Krupianik.
W centrum postulatów protestu znajdują się konkretne rozwiązania systemowe:
powszechna, dobrowolna, dostępna i bezpłatna kastracja oraz sterylizacja psów i kotów,
obowiązkowe czipowanie wszystkich psów i kotów z wykorzystaniem istniejących baz danych,
realna reforma schronisk i zakończenie patologii w systemie opieki nad zwierzętami,
uregulowanie hodowli zwierząt i skuteczne ograniczenie pseudohodowli,
zaostrzenie kar za okrucieństwo wobec zwierząt oraz ich faktyczne egzekwowanie,
uwolnienie psów i kotów z łańcuchów, linek i sznurków.
Jednocześnie organizatorzy zwracają uwagę, że bez kompleksowej profilaktyki problem bezdomności będzie się odtwarzał. Każdy niechciany miot to kolejne zwierzęta, za które nikt nie bierze odpowiedzialności. Część z nich trafia do schronisk, część ginie na ulicach, część zostaje porzucona, a część przez lata żyje w warunkach, które nie powinny być akceptowane w państwie prawa.
Protesty mają charakter otwarty. Organizatorzy zapraszają wszystkie osoby, którym nie jest obojętny los zwierząt: mieszkańców, wolontariuszy, organizacje społeczne, osoby opiekujące się zwierzętami, lekarzy weterynarii, samorządowców i przedstawicieli mediów.
Więcej informacji pod adresem: https://www.kastrujemybezdomnosc.pl/.
[1] Dane Stowarzyszenia Obrona Zwierząt; https://www.obrona-zwierzat.pl/aktualnosci/1798-bezdomnosc-psow-w-polsce-w-2024-r.html.





Napisz komentarz
Komentarze